29 stycznia 2016

Blog Wow! Hahanka

Otwieramy nowy cykl - Blog Wow! Krok po kroku odsłaniać będziemy ciekawe miejsca w sieci, czyli perełki wyłowione w przepastnej jak Dunaj blogosferze parentingowej. Klucz wyboru jest banalnie prosty. Pokażemy prawdziwe, przekonujące, inspirujące i mądre miejsca, gdzie życie jest piękne, a nie tylko pięknie kreowane na potrzeby bloga. Pytać będziemy o to, co same chciałybyśmy wiedzieć.
Let's start!

Nasza pierwsza rozmówczyni to Justyna. Wcielenie naturalności. Pozornie zwyczajna, ale wystarczy spojrzeć na jej profil IG, by odkryć niespożyte pokłady energii i szaleństwa. Zaraźliwy uśmiech odziedziczyła po niej 2-letnia Hania, która przebojem i bez kompleksów weszła do parentingowej blogosfery. Te dwie wyjątkowe dziewczyny tworzą blog "Hahanka".


Kuku&Cui: Skąd się wzięła "Hahanka"?

Justyna: Pomysł bloga dojrzewał we mnie bardzo długo. Pamiętam, jak na początku mojego macierzyństwa, a nawet chyba jeszcze pod koniec ciąży koleżanka powiedziała mi, że widzi we mnie blogera perentingowego. Popukałam się w czoło i odpowiedziałam, że jedno dziecko nie uprawnia mnie do mądrzenia się na temat dzieci.

Nocne, długie karmienie pchnęło mnie w uzależnienie instagramowe. Karmiłam i scrollowałam buźki instadzieci. Bardzo szybko stało się to nawykiem, który rozbudził we mnie blogera. Lubiłam podglądać modę dziecięcą w innych krajach. Nieśmiało zaczęłam stroić Hanię i ściągać dla niej ubrania zza wielkiej wody. W międzyczasie rosła liczba moich instaznajomych i pojawiało się coraz więcej pytań skąd mamy daną rzecz. Wtedy pomyślałam, że łatwiej będzie dzielić się moimi znaleziskami na blogu.

Jak każda osoba, która wykupuje własną domenę miałam mętlik w głowie. Pomysłów na nazwę było sporo. Z perspektywy czasu mogę śmiało przyznać, że nietrafionych. Kto by chciał czytać bloga o nazwie "kusenka i skakanka"? Wyobrażałam sobie, że blog będzie głównie o modzie dziecięcej i zabawkach. Sprawia mi niesamowitą frajdę wyszukiwanie gadżetów dla dzieci. Wśród znajomych jestem znana z tego, że wiem co kupić i gdzie szukać. Po burzy mózgów i wnikliwym przeanalizowaniu moich pomysłów postawiłam na prostą nazwę. Hahanka jest od imienia mojej córki, bez której nie byłoby całego zamieszania. Początkowo chciałam zapisywać nazwę bloga w formacie Ha.Hanka. Ze względu na ilość kropek w domenie zostało po prostu Hahanka.

Jak każdy raczkujący bloger wciąż szukam siebie. Na pewno tematyka bloga mocno ewoluowała. Dziś największą frajdę sprawiają mi posty edukacyjne i żywieniowe. Odważyłam się opublikować kilka moich przemyśleń. Jestem typem obserwatora, który dość mocno analizuje to co widzi. Czasami aż za mocno. Do niedawna zamęczałam znajomych moimi przemyśleniami. Teraz zaczynam wypuszczać je w świat. Dzisiejsza Hahanka ma niewiele wspólnego z blogiem o ubraniach i zabawkach.


Twoje zdjęcia mają niecodzienny klimat. Po pierwsze dzięki Hani i jej fotogenicznej buzi, po drugie dzięki bohaterom drugiego planu (m.in. 2 x większy od Hani pies). Nie sposób pomylić tych zdjęć z innymi.  To zasługa oka, modelki, sprzętu, czy talentu?

Wszystko przez tego piekielnego instagrama! Zdjęcia zawsze lubiłam robić, jednak to mój brat jest specem w tej materii. On naznosił do domu pierwsze lustrzanki, zgłębiał tajniki fotografii, itd. Pamiętam jak na wycieczce w Krakowie zabrałam mu aparat i oddałam się fotografowaniu. Byłam z siebie strasznie dumna. Zrobiłam w moim mniemaniu masę kozackich zdjęć. Brat wrzucił zdjęcia do komputera i sprowadził mnie na ziemię. Fotografowałam oczywiście na auto, więc ostrość i parametry były w granicach akceptowalnych, ale piony i poziomy pozostawiały wiele do życzenia. Już na zawsze zapamiętałam, żeby aparat trzymać prosto i szukać lini prostych.

Po kilku latach wpadłam na pomysł co by odkurzyć stary sprzęt brata. Dostałam od niego do nauki lustrzankę i analogowe obiektywy. Wszystko musiałam ustawiać ręcznie. Wiele razy byłam zniechęcona i załamana aczkolwiek nie poddawałam się. Zaczęłam fotografować jedzenie i zaliczyłam epizod prowadzenia bloga kulinarnego. W pewnym momencie aparat szlag trafił, a mój mąż widząc mój smuteczek wsiadł w auto i przywiózł mi prostego canona 600d, który jest ze mną do dziś. Podkradłam bratu obiektyw 50 mm f1.4. To jest cały mój sprzęt. Marzy mi się zewnętrzna lampa i obiektyw 35mm, bo z moją 50tką często nie mieszczę się w pomieszczeniu, ale wciąż szkoda mi pieniędzy. 

Odpowiadając na pytanie wg. mnie modelka jest boska, sprzęt podstawowy a resztę nie mnie oceniać.



Gdzie zaglądasz po inspirację? Masz ulubione blogi?

Kocham instagram, to jest dla mnie źródło niekończących się inspiracji. Innych blogów niestety nie czytam zbyt często. Nie wynika to z mojej ignorancji czy samouwielbienia, ale z braku czasu. Pracuję na etacie, mam męża, małe dziecko, psa i mieszkanie z ogródkiem. Ogarnięcie wszystkiego pochłania masę czasu. Do tego dochodzi pisanie własnego bloga. Mam kilka dziewczyn, które staram się czytać regularnie ze względu na lekkość ich pióra. Nie koniecznie zgadzam się z ich pomysłami czy poglądami na wychowywanie dzieci, ale doceniam ich blogową technikę, styl pisania i fotografowania. Dziś bloger to multizadaniowiec. Ci z czołówki piszą rewelacyjne teksty, robią nietuzinkowe zdjęcia, mają super grafiki, znają się na kodowaniu stron i przede wszystkim są bardzo przedsiębiorczy.

Moje inspiracje przynosi życie. Potrzebuje kupić Hani kurtkę - robię przegląd rynku i publikuję to. Znajoma dzwoni i pyta o fajną kuchnię drewnianą dla dzieci - robię zestawienie i wrzucam na bloga. Jadę na wczasy - piszę o tym kilka praktycznych postów. Ktoś się mnie pyta o zajęcia na basenie - zbieram moje przymyślenia, popieram to ekspertem i wrzucam na bloga. Staram się robić wszystko naturalnie i mam oczy i uszy szeroko otwarte na nowe tematy na bloga. Jeśli macie jakieś pytania walcie śmiało. Uwielbiam jak bloga tworzą jego czytelnicy.


Masz wyjątkowe wyczucie mody dziecięcej. Twoja córeczka jest jedną z nielicznych 2-latek o tak wyrazistym i rozpoznawalnym "łobuzerskim" stylu :) Bez czego nie wyobrażasz sobie garderoby Hani? Zdradź nam swoje zakupowe patenty i polskie marki odzieżowe/obuwnicze, które cenisz sobie najbardziej.

Zawsze miałam problem, żeby znaleźć w sklepie coś co mi się spodoba i nie jest w kolorze wściekłego różu. Zaczęłam od kupowania Hani opasek handmade od turbansfortots. Póżniej były niechodki od moccsbyrobin i buty Gucie. Myślę, że każdy kto nas zna, kojarzy Hanię z tymi produktami. W kwietniu 2015 z nieba spadła mi Kamila i jej sklepik szarelove. Zaczynałam od bycia klientką, później współpracowałyśmy przy jesiennej kolekcji szarelove.hahanka, a dziś się wirtualnie przyjaźnimy. Nasza szafa jest pełna ubrań od niej. Mamy podobny gust i stylistykę. Zamawiam ubrania w ciemno. Zgłaszam, że moje dziecko urosło lub przytyło a ona robi resztę. Piszę, że chcę sukienkę i po 10 min dostaję odpowiedź z propozycją kroju. W 95% przypadków jest to dokładnie to co sobie wymyśliłam mimo, że nie zdążyłam jej o tym jeszcze poinformować. Produkty szarelove uzupełniamy basicami z zary i h&m, opaskami od turbansfortots i niezniszczalnymi guciami.


W rankingu ulubionych zabawek Hani pierwsze miejsce zajmuje:

Instrumenty muzyczne! Moje dziecko to wulkan energii i piorun w jednym. Od urodzenia tata dbał o jej rozwój muzyczny tańcząc z nią i śpiewając jej radiowe hity. Dziś grają na instrumentach, śpiewają w niebogłosy i świetnie się przy tym bawią. Naszą codzienną rutyną jest tańczenie w kółko na rozkaz córy, robienie pociągu i piruetów. Zabieram ją raz w tygodniu na zajęcia muzyczne, a w żłobku we wtorki i czwartki ma rytmikę. 

Lubię tę jej fascynację muzyką. Staramy się nie włączać tv przed jej pójściem spać. Jesteśmy z mężem wielkimi fanami sportu. Ostatnio włączyliśmy przy Hani mecz siatkówki. Córa zobaczyła kibiców z bębnem i od razu zażyczyła sobie, żeby wyjąć jej "bebe". Założyła stary medal taty, wzięła pałeczkę i chodziła przez jeden set dookoła bębna uderzając w niego, śpiewając o mikołaju i bijąc brawo po zdobytym punkcie. 

Tutaj możecie podejrzeć Hannę i instrumenty w akcji.

W ciągu 2 lat zrobiłaś Hani tysiące zdjęć. Masz swoje ulubione?

Ostatnio archiwizowałam foldery. W 2015 roku zrobiłam ponad 12.000 zdjęć! Na usprawiedliwienie - są tam również zdjęcia służbowe. Poniżej kilka moich ulubionych z Hanią w roli głównej.





Jak sobie wyobrażasz "Hahankę" za dwa lata?

Coraz więcej mam tych momentów kiedy zastanawiam się, w którą stronę zmierzam. Cierpię na chroniczny brak czasu a ten, który mam chcę spędzać z rodziną. Myślę, że najbliższy rok zweryfikuje mnie jako blogera. Nie chcę przegapić dzieciństwa mojego pierwszego dziecka przez to, że bloguję. Od kiedy Kominek odniósł sukces finansowy, każdy bloger chce utrzymywać się z bloga. Żeby osiągnąć komfort ekonomiczny blogując musiałabym pokonać jeszcze długą drogę.

Póki co mam plan na ten rok, który systematycznie realizuję. Zmiana pracy spowolniła mnie. Muszę się na nowo zorganizować i ułożyć plan tygodnia. Wierzę, że jeśli robię coś wartościowego, to zostanie to kiedyś dostrzeżone i wynagrodzone. Obecnie walczę o każdego nowego czytelnika, patrzę na statystyki i się cieszę jak dziecko na każdy wzrost. Do blogowania podchodzę z dystansem. Wynagrodzeniem za te wszystkie godziny przed komputerem są wiadomości od obcych mi ludzi, którzy zapisali dziecko na muzykę po moim wpisie albo ugotowali obiad z mojego przepisu. To dodaje skrzydeł!

Dziękujemy za rozmowę!



Wszystkich, którzy jeszcze nie znają bloga Justyny zapraszamy, by zajrzeć na jej stronę i profil IG. Szanujemy Wasz czas i gwarantujemy, że u "Hahanki" go nie zmarnujecie :)

2 komentarze:

  1. Ta mała jest obłędna, dzięki za link. Muszę się bliżej przyjrzeć tym ubrankom szarelove.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hah mała Modelka i jej uśmiechy mnie zachęciły. Fajnie, bo nie znałam tego bloga. Pora nadrobić zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...