20 maja 2015

Zmora Kopciuszka...

Nie jesteśmy rodziną wegetarian a jednak kuchnia wegańska i wegetariańska są nam bardzo bliskie. Bo prawdę powiedziawszy - mięsożercy z nas marni. Nie jadamy wędlin a mięso "do obiadu" przyjmuje najczęściej postać indyka lub (uwaga czytelnicy o słabych nerwach) królika z domowej hodowli. Lubimy za to ryby, i to nie tylko w osobie szanownego łososia.


Warzywa strączkowe to moje ulubione warzywa. Fasola, groch, ciecierzyca, bób - mogłabym jeść garściami. Oprócz niewątpliwych walorów smakowych na ich korzyść przemawia też fakt, że często przychodzą mi z "obiadową odsieczą", można je przyrządzać na wiele sposobów i... uwielbia je również Helen.
Zatem dziś na tapecie soczewica! Zmora Kopciuszka, który zamiast szykować się do balu mającego odmienić całe jej życie, wybierał ziarna soczewicy z popiołu. Zła macocha, oj zła... :)


Soczewica jest nie tylko bogatym źródłem łatwo przyswajalnego białka (stąd jest doskonałą alternatywą dla mięsa), ale zawiera też kwas foliowy, potas czy witaminę B. Jest lekkostrawna i ułatwia przemianę materii. Ta szczęśliwa krewniaczka innych warzyw strączkowych ma jeszcze jedną przewagę nad resztą swej rodziny - jej przygotowanie jest banalnie proste i szybkie. Nie trzeba jej namaczać, wystarczy tylko dokładnie przepłukać i ugotować w proporcjach 1:2. Czyli na 1 szklankę suchej soczewicy przypadają 2 szklanki wody.
I pamiętajcie - nie gotujcie jej zbyt długo (zielonej soczewicy w zupełności wystarczy 13-15 minut, czerwonej jeszcze mniej) a ewentualną sól dodawajcie dopiero pod koniec gotowania, kiedy ziarna zmiękną.


Soczewica występuje w czterech odmianach: czarnej, czerwonej, żółtej i zielonej, i to właśnie ta ostatnia jest moją ulubioną. Ciężko ją rozgotować i da się ją wybierać małymi paluszkami z miseczki :) Z dodatkiem zielonego brokuła, zielonej cukinii i zielonego (a jakże) groszku smakuje wprost wyśmienicie. Jeśli kolor zielony wydaje się Wam zbyt monotonny dodajcie czerwoną paprykę i pomarańczową marchewkę :)
Spróbujcie - nie zawiedziecie się!



legginsy Helen - Tape a l'oleil
parka - Sh, po starszym Bracie :)

3 komentarze:

  1. A czym to wszystko przyprawiasz zla macocho;) ?
    a tak na marginesie to przy taj blyszczacej sie podlodze dostaje kompleksow!

    Aggi_de

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zła macocha przyprawia wszystko:
      - pieprzem cytrynowym,
      - odrobiną sosu sojowego,
      - oregano,
      - curry.
      Do tego odrobina soku pomidorowego, by potrawa nie była sucha :)

      Podłogę wymył Kopciuszek :D

      Usuń
  2. Nigdy nie jadłam soczewicy a jutro wysyłam męża po nią właśnie. Takiego smaka mi narobiłaś cui , potrawa na patelni wygląda ... mniammm

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...