1 kwietnia 2015

Zielono mi

Z żalem uświadamiam sobie, że gości na naszych stołach tylko w okresie wiosennym, zaś apogeum wysiewu wypada w okresie Świąt Wielkanocnych. Więc co roku obiecuję sobie, że będę uprawiać ją częściej. Niestety, gdy robi się coraz cieplej i na moim stole pojawiają się sezonowe zioła i warzywa - dość szybko o niej zapominam.



Rzeżucha, ulubione słowo polonistów, którym katują niewinnych uczniów na szkolnych dyktandach. Najczęściej służy jako zielony dywanik dla świątecznego baranka. Gdy zwiędnie, zbyt szybko się jej pozbywamy nie wiedząc, że kryje w sobie bogactwo witamin i mikroelementów.
Lista jest długa: witamina C, A, B, PP i K. Zawiera też żelazo i magnez, szalenie ważne dla kobiet w ciąży i karmiących mam. I ten smak, wyraźny, pikantny! Po prostu wspaniały!

Jak ją jeść? Na kanapce, jako dodatek do sałatek czy zup, zamiast szczypiorku do zdrowego twarożku. Niektórzy polecają ją jako dodatek do zdrowych, zielonych koktajli (np. ze szpinaku i banana), zaś mamy niejadków twierdzą, że rzeżucha zaostrza apetyt ich dzieci. Spróbujcie, czy działa :)


Jeśli chcecie uzyskać gęsty, zielony dywan wypróbujcie mój sposób.
Przesypcie ziarenka rzeżuchy do miseczki i zalejcie wodą. Kiedy po około 1-2 godzinach nasionka zrobią się śluzowate rozprowadźcie je na nasączonej wodą ligninie / wacie i przykryjcie folią. W tak stworzonych pseudo-szklarniowych warunkach szybciej zaczną kiełkować (folię należy wtedy zdjąć).


Powodzenia, na zdrowie!


3 komentarze:

  1. Slodki kurczaczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nie złości to słodki :)

      Usuń
  2. To dziecko naprawdę je wszystko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...