9 marca 2015

Domowy smakołyk - galaretka

Helen ma za sobą pierwszą galaretkę. Reakcja? Totalne zaskoczenie, chęć pozbycia się jej z buzi a potem… wielka radość z ssania, gryzienia i przełykania czegoś, co wspaniale rozpuszcza się na języku i gładko przechodzi przez przełyk :) 
I ogromna chęć na kolejną łyżeczkę. I kolejną… I kolejną :) 
Tak - galaretka to ulubiony smakołyk mojej Córeczki!


Rozszerzając dietę malucha warto pamiętać, że chodzi w niej nie tylko o poznawanie przez dziecko nowych smaków. Równie ważna jak smak, jest konsystencja i temperatura serwowanych dań (wszak mleko - tak modyfikowane jak i mleko matki - ma temperaturę zbliżoną lub nieco wyższą od temperatury ciała).
To naturalne - zaczynamy od zmiksowanych na gładki krem warzyw, owoców czy mięsa i powoli przechodzimy do posiłków o bardziej „grudkowatej” konsystencji. A kiedy maluch jest już gotowy zaczynamy podawać mu większe kawałki: chleba, mięsa, wybranego owocu czy warzywa, nierozdrobniony makaron czy gruboziarniste kasze. 
Nie zapominajmy jednak o tym, że mówiąc konsystencja chodzi nie tylko o "posiłek papkę" vs "posiłek z grudkami”. Bo ani galaretki, ani kisielu nie zakwalifikujemy do żadnej z powyższych kategorii :)


Przepis na domową galaretkę jest banalnie prosty.
Do podgrzanego delikatnie ulubionego soku (naturalnie słodkiego, koniecznie bez dodatku cukru) dodajemy namoczoną wcześniej w wodzie żelatynę (proporcje zgodne z podanymi na opakowaniu żelatyny). Mieszamy i odstawiamy do zastygnięcia. Gotowe.
Jeśli chcecie przemycić dziecku całe owoce możecie zmiksować je na gładki mus a następnie dodać namoczoną w wodzie żelatynę (tak samo, jak w przypadku soku owocowego).
Smacznego!


*Naszą ulubioną galaretką jest ta zrobiona ze zmiksowanych truskawek (bogate źródło witaminy C) oraz bananów, które dodają całości słodyczy. Znika błyskawicznie :)


10 komentarzy:

  1. Jak można się nie opanować i jeść cała buzią? Boska!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jej mówię, że to niezbyt kulturalne ;)

      Usuń
  2. O, dla mojego Tymka - lat 6, galaretka, kisiel, żelki to samo zło - od zawsze wymiotował po spróbowaniu wszystkiego o galaretowatej konsystencji :D Mam nadzieję, że z Zosią będzie inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat jeśli chodzi o żelki to chyba dobrze, że samo zło :) Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Cui, Chłopiec żelki uwielbia a takiej zdrowej galaretki jak żyje nie jadł jeszcze ;)

      Usuń
    3. Kuku - daj Chłopcu spróbować. Mam nadzieję, że mu posmakuje.
      Zapomniałam też dodać, że taka domowa galaretka mocno uzależnia :) Zwłaszcza wielbicieli galaretki, czyli mnie na przykład :)

      Usuń
    4. Ufff... dobrze, że piszesz. Cui jest uzależniona! Jest jakaś rysa na ideale :)

      Usuń
    5. Rysa? To tylko mała, galaretowana ryska :P

      Usuń
  3. Nie boisz się że Helen się zakrztusi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, raczej nie. Po pierwsze Helen od dawna nie je już papek i przetartych rzeczy (czyli bardzo łatwo radzi sobie z większymi kawałkami), a po drugie akurat galaretka jest dość bezpieczna pod tym względem. Łatwo rozpuszcza się w buzi i w gardle :)

      Usuń

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...