25 stycznia 2015

Wiedeń z dziećmi

Choć na co dzień jestem nieziemsko poukładana (nawet posiłki planuję z jednodniowym wyprzedzeniem), o tyle podróże - a właściwie plan spędzenia czasu na miejscu - muszą być spontaniczne. Jedziemy do wybranego miasta i dopiero na miejscu planujemy co, gdzie i kiedy chcemy zobaczyć.
Tak też było w Wiedniu.


Właściwie nasza pięciodniowa wizyta mogłaby się ograniczyć jedynie do jazdy metrem. Mikołaj ma bzika na punkcie metra i w związku z tym niespieszne spacery ulicami miasta, to było wyzwanie. Wszędzie wypatrywał znaku metra i co 5 minut pytał "kiedy w końcu pojedziemy "ubanem?", wpędzając nas tym samym w czarną rozpacz ;) Muszę jednocześnie przyznać, że w mig opanował siatkę linii metra, świetnie orientował się gdzie wsiąść, gdzie wysiąść i w którym kierunku jechać, co z kolei napawało nas ogromną dumą :) 
Na szczęście poza metrem udało nam się zobaczyć jeszcze kilka innych rzeczy w Wiedniu.

Donauturm, czyli wieża naddunajska (dzięki Kuku za polecenie!). Piękna panorama Wiednia, choć ja, z powodu obezwładniającego lęku wysokości, nawet nie zbliżyłam się do barierek. No i kawa z wiedeńskim apfelstrudlem w obracającej się wokół wieży kawiarence - to jest to!

Muzeum Natury - świetne ekspozycje dla dzieci, dużo bogatsza oferta niż to, co oferuje paryskie muzeum. Dla mnie i dla MSM Muzeum Natury to powrót do przeszłości - to właśnie tutaj odkryłam w plecaku mojego przyszłego męża pierścionek zaręczynowy :)

Ogrody Schonbrunn - tych chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Mieszkaliśmy zaledwie 1,5 km od Schonbrunn (polecam tą okolicę ze względu na świetne połączenie z centrum, niskie ceny apartamentów i otoczenie właśnie), więc przy okazji mogłam potrenować w tak niezwykłym miejscu.
W Schonbrunn polecam wspaniałą, dedykowaną specjalnie dzieciom część ekspozycji. Każdy malec znajdzie tam coś dla siebie, na możliwości przebrania się w stroje z tamtej epoki zaczynając, poprzez zabawę zabawkami, na ekspozycji związanej z dziećmi mieszkającymi na dworze kończąc.

Muzeum Techniki - moi Panowie przepadli tam na dobrych kilka godzin. Wspaniałe eksponaty i mnóstwo wiedzy podanej w doskonale przystępny sposób. Nie będzie się tam nudził ani trzylatek, ani dziesięciolatek.

Tyle w skrócie.  Wiedeń robi na mnie za każdym razem tak samo ogromne wrażenie. I choć miasto to przyciąga rodziny z dziećmi doskonałą ofertą, marzę, żeby pojechać tam tylko z M. i powłóczyć się po wiedeńskich uliczkach, bez kochanych dwóch "kul" u nogi :)













3 komentarze:

  1. To mamy ze sobą coś wspólnego, sympatię do Wiednia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powtórzę się: konie, słonie i żyrafy. Wyszło wiedeńskie "z kamerą wśród zwierząt" według Cui :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...