29 stycznia 2015

Kredki "w pigułce"

Kiedyś Kredka napisała tak:
"[...] gdy kupię, pokocham, opiszę sercem i duszą to ani kuku, ani dzięki Kredka, kij, że od ciebie wlazło do nas parę tysięcy osób, kij, że jakiś tam procent kupił naszą książkę dzięki tobie… Nic, kuku nic. W końcu przecież nikt mnie o to nie prosił [...]"
Lubię Kredkę bardzo, ale tym razem zgodzić się nie mogę. A to dlatego, że pewna firma pięknie nam za bezinteresowną recenzję podziękowała.
I to taka od kredek właśnie :)


Podziękowała, ale także zapytała, czy chcemy przetestować inne jej produkty. Nie wahałam się nawet pięć minut! A pole do popisu było ogromne (1 m x 1,8 m) ;)
Zapraszam na mój (i Chłopca) ranking subiektywny.




Kredki Progresso skradły serce Chłopca jesienią i pierwszego miejsca nie chcą oddać do dnia dzisiejszego. To od nich zaczęła się nasza przygoda z Koh-i-noor. Chyba powinnam podziękować ekspedientce, która niemal siłą wcisnęła mi opakowanie Progresso do reki ;)

Zaraz za nimi plasują się Omega Jumbo. Świetne, miękkie, odporne na łamanie. Te kredki są nie tylko praktyczne i ergonomiczne, są także ekonomiczne. Idealnie nadają się do szkolnego piórnika. Mają najlepszy stosunek jakości do ceny ze wszystkich testowanych przez nas produktów Koh-i-noor.

Do świecowych kredek Trio Wax podchodziłam jak do jeża. Chłopiec wydawał mi się na nie po prostu za duży. Opakowanie niczym się nie wyróżniało (gdy kupuje się oczami, odpadają w przedbiegach). A tymczasem kartonik, choć niepozorny, krył świetną zawartość. Kredki bardzo poręczne, bez konieczności temperowania w przypadku złamania - świetnie zdały egzamin "na wysokości". Chłopiec wypróbował je w samolocie ;) Jedno wiem na pewno - to będą pierwsze kredki Dziewczynki.

O zaletach Magic Trio napisałam już wiele. Z perspektywy czasu mogę jeszcze dodać, że odkąd Chłopiec nosi je w piórniku jego popularność w klasie wzrosła. Wszystkie dziewczynki chcą z nim siedzieć w ławce ;)

Kredki Mondeluz zaskoczyły i mnie i Chłopca. Niby zwyczajne, z odrobinę twardszym rysikiem, ale po narysowaniu wystarczy zmoczyć obrazek wodą (najlepiej używając pędzelka, choć można i palca) a rysunek wygląda jak namalowany. Kolory są śliczne, pastelowe, rozmyte, akwarelowe a zabawa przy rysowaniu/malowaniu przednia.

Do przetestowania dostaliśmy także zestaw kredek ołówkowych z serii Tom & Jerry. Dość twarde, wymagające mocniejszego przyciśnięcia w celu uzyskania intensywnego koloru. Oceniłabym je jako standardowe zarówno pod względem ceny i jakości. Dobre do zwykłego użytkowania, na wakacje i do szkoły. Cena (ok. 7 zł) rekompensuje ewentualne braki po powrocie ze szkoły.

Dosyć gadania. Czas pokazać efekty testowania. Nie chwaląc się: mój Chłopiec to uczynił. W pięć dni! :)












2 komentarze:

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...