21 grudnia 2014

Iskra i Magic Trio

Jeśli ktoś zagląda tu regularnie wie, że Chłopiec to wulkan energii. I, że księgowym to on na pewno ze swoim temperamentem nie zostanie. Mowy nie ma.
Zawsze wiedziałam, że jest iskrą. Zaczął chodzić w wieku 9 miesięcy, a odkąd powędrował do żłobka słyszałam, że na pupie nie usiedzi i że wszędzie jest pierwszy. Że zanim inne dzieci wejdą na drabinkę ślizgawki, On już trzeci raz zjeżdża...


Były podejrzenia o nadpobudliwość ruchową, czasem nieśmiało padało hasło ADHD. Tymczasem Chłopiec, podobnie jak ja, to po prostu kinestetyk. A znaczy to mniej więcej tyle, że ma ciągłą potrzebę ruchu, bez przerwy mówi i żywo gestykuluje. Jednocześnie rysuje, słucha bajki i ze mną rozmawia. A już najszczęśliwszy jest, gdy bez przeszkód może eksperymentować i próbować.
Jak łatwo można odgadnąć, wszystko to, za co kocham go najbardziej, cała jego niespożyta energia sprawia, że jego początki w szkolnej ławce nie należą do najłatwiejszych.
Odrabiając z Chłopcem lekcje wspinam się na wyżyny dyplomacji i wciąż szukam nowych sposobów żeby mu nie obrzydzić nauki i szkoły. A, że trafił mi się wymagający przeciwnik, sposoby te muszą być mocno zawoalowane, nienachalne i interesujące. Inaczej z nauki nici.

Dzisiaj pokazuję coś, co w ostatnim czasie przychodzi nam z pomocą: kredki Magic Trio. Jeśli komuś się wydaje, że magiczne są tylko z nazwy, nic bardziej mylnego! Pozwólcie, że na początek napiszę, co mnie zachwyciło, a dopiero później przejdę do meritum, czyli opinii Chłopca.


Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po wyjęciu kredek z kartonika, to ich zupełnie wyjątkowy kształt i cudna struktura rysika. Ręce wyciągają się po nie same. Mają intensywne kolory i są oszałamiająco śliczne! Wesołe ale nie pstrokate. No i świetnie trzyma się je w dłoniach. Nie ma chyba dziecka, które przeszłoby obojętnie widząc takie kredki. Na pewno nie ma! 

Wygląd kredek Magic Trio nie jest sprawą kluczową, ale - tu chylę czoło przed producentem (Koh-i-noor) - bardzo ważną. Samo użytkowanie kredek bowiem, wymaga nieco wprawy i wytrwałości, a z całą pewnością łatwiej je uzyskać z tak zachęcającym wyglądem.


Pierwsze zetknięcie Chłopca z kredkami to chwile szczęśliwości. Badawcze oglądanie i natychmiastowa chęć wypróbowania. Rzecz wyjątkowa jeśli weźmie się pod uwagę, że to tylko kredki :)

Wydobycie z Magic Trio wszystkich możliwości to wyzwanie. I Chłopiec już o tym wie. A, że lubi wyzwania, to próbuje i z każdym dniem robi coraz większe postępy. Na razie jeszcze nie cieniuje, ale z ogromnym zapałem stara się uzyskać z jednej kredki, kreski w trzech różnych kolorach. Taki sposób rysowania Magic Trio odpowiada mu najbardziej. Chłopiec robi to z wielką siłą a ja ze zdziwieniem stwierdzam, że kredki wytrzymują napór 28 kg i się nie łamią ;) 
 

Na wypadek, gdyby ktoś się zastanawiał, czy cena Magic Trio jest uzasadniona (ok. 35 zł), od razu napiszę "tak". W zestawie który mamy jest 12 sztuk, jednak w praktyce każda kredka posiada aż trzy różne odcienie, czyli tak naprawdę w jednym pudełku jest 36 kolorów. Poza tym rysik jest bardzo gruby i wydajny.

Czy dostrzegam jakieś "ale"? Jedno! W zestawie który mamy nie ma temperówki, a znalezienie odpowiedniej do trójkątnych, grubych kredek może zająć chwilę... Przy cierpiącym na brak cierpliwości kinestetyku, to nie lada wyzwanie ;)

Koniec gadania. Czas na zdjęcia. W tle Operacja Alfabet :)





Bardzo polecam! Dla siebie, dla dziecka i na prezent. Nieważne kogo macie na stanie: chłopca, dziewczynkę, pierwszoklasistę, czy nastolatka.

7 komentarzy:

  1. Oglądałam je nawet w sklepie ale za drogo mi się wydawało. W rezultacie nie wzięłam. Teraz oczywiście żałuję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, jutro sklepy czynne ;)

      Usuń
  2. Czy dla 4latka będą odpowiednie? Mam identyczny egzemplarz ze zdiagnozowanym deficytem uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wiem, szczerze mówiąc chyba lepsze będą kredki świecowe. Najważniejsze żeby 4-latek się nie zniechęcił :)

      Usuń
  3. Rzeczywiście temperowanie kredek Trio w rozmiarze jumbo nie jest łatwe, szczególnie za pierwszym razem kiedy jeszcze mają "fabrycznie" ostrzony grot, ale po pierwszym razie już powinno być łatwiej. Mimo wszystko "procedurę" temperowania każdych kredek polecamy rodzicom ze względu na ostrą krawędź każdej temperówki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękujemy za wskazówki i za miłe słowa na Państwa profilu FB :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mogę tu do was wchodzić :) śliczne te kredki!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...