24 listopada 2014

Dookoła Paryża

Kiedy do naszej dwójki dołączył Chłopiec zrozumieliśmy słowa San Juana la Cruza: nie podróżujemy, żeby zobaczyć, tylko żeby nie widzieć. Dokładnie zrozumieliśmy! :)
Byliśmy bezsilni w obliczu eksplorującego otoczenie malucha, który wchodził za każdą barierkę muzealną i dotykał wszystkiego z tabliczką "nie dotykać". Zwiedzanie na starych zasadach stało się koszmarem. Będąc szczęśliwymi posiadaczami hiperaktywnego dziecka, stanęliśmy przed następującym wyborem:
  • wysoko się ubezpieczyć i zwiedzać dalej,
  • nie ruszać się nigdzie, 
  • postawić na plażowanie,
  • dostosować wyjazdy do charakteru naszego dziecka... 

Postawiliśmy na ostatnią opcję, zostawiając marzenia o studiowaniu muzealnych eksponatów na emeryturę i rozpoczęliśmy zupełnie nowy etap podróżowania i zwiedzania, planując wyjazdy z daleka od wielkomiejskiego gwaru i tłumu. Dziś z pełnym przekonaniem mogę napisać, że dzięki temu zobaczyliśmy miejsca, które pewnie nigdy nie znalazłyby się na mapie naszej podróży do Francji.

Cui pokazała stolicę Île-de-France, ja natomiast zapraszam na subiektywny przewodnik podparyskich miejscowości, które warto odwiedzić z dzieckiem  - zwłaszcza hiperaktywnym ;) 

Nasz numer jeden francuskiej prowincji: Vaux-le-Vicomte. Zamek Nicolasa Fouqueta jest położony zaledwie 50 km od Paryża. Gdy Ludwik XIV zobaczył tę budowlę zzieleniał z zazdrości i tak się wkurzył na właściciela, że wtrącił go do więzienia na resztę życia. W sumie, po tym, co zobaczyłam, nie dziwię się ;) Zwiedzanie Vaux-le-Vicomte to czysta przyjemność niezależnie od pory roku. Atrakcji dla dzieci jest moc. Zachwycają fontanny, oczka wodne, zielony labirynt, możliwość wypożyczenia melexa i przebrania dla dziecka. Najwspanialsze fragmenty pałacu to owalny salon, kuchnia i ogrodowe tarasy.






Wizyta w oddalonej od centrum, robotniczej dzielnicy Paryża St.-Denis to przeżycie z pogranicza surrealizmu. Dookoła przygnębiające widoki. Brudno, pełno podejrzanych typków spod ciemnej gwiazdy, którzy zachłannym okiem patrzą zarówno na twoją torebkę, jak i dziecko. Miałam ciarki na plecach i tempo marszowe. Do momentu aż nie przekroczyliśmy drzwi katedry. Wtedy czas stanął w miejscu. Szykując tę wycieczkę miałam nadzieję, że Chłopcu spodobają się kamienne figury "śpiących" rycerzy i królów. Intuicja mnie nie zawiodła, był zachwycony.






Leżące 50 km od stolicy Francji Rambouillet nie jest może najciekawszą miejscowością w okolicach Paryża. Tamtejszy pałac, choć jest oficjalną rezydencją prezydenta, nie jest też z całą pewnością najpiękniejszym zamkiem Ile de France. Warto jednak zajrzeć do miasteczka, by pojeździć na jednej z tańszych i ładniejszych francuskich karuzel. Uwaga! Właściciel mówi po polsku ;) W Rambouillet jest też warta grzechu restauracja, gdzie podają najlepsze raclette jakie jadłam w życiu...



Versailles. Gdybym zapytała Chłopca, co najbardziej podobało mu się w Wersalu, odpowie lody ;) Fakt, są pyszne. Mało co może zrobić konkurencję sprzedawanym w ogrodach, dużym, owocowym kulkom. Rzecz jasna tylko latem ;) Jesienią frajdę zrobiła mu przejażdżka "kolejką" i zabawa w chowanego, w parkowych labiryntach i wrzucanie żwirowych kamyczków do licznych sadzawek i fontann.




Fontainebleau. Byliśmy nastawieni na błyskawiczne zwiedzanie zamku i oddanie się uciechom na świeżym powietrzu a tymczasem dziecko postanowiło nas kolejny raz zaskoczyć i zaczęło zwiedzać!  W pierwszej sali stał namiot wojskowy Napoleona, a że Chłopiec namiętnie namioty buduje, to było to! W drugiej sali pochłonęła go bez reszty ekspozycja z zabawkami. Na nas większe wrażenie niż wspaniała rezydencja francuskich władców, zrobiło zachowanie Chłopca ;)



83 km od Paryża, wśród pól równinnej Beocji, wznosi się mimo pożarów, rewolucji, dwóch wojen światowych i nadgorliwości konserwatorów katedra w Chartres. Piękniejszych witraży nie widziałam, jak żyję. Chłopca niewiele one obeszły, zachwycił się natomiast pobliskim labiryntem.




Eurodisneyland. Wybraliśmy najgorszy z możliwych terminów: Dzień dziecka. Tłumy były tak dzikie, że trudno mi wykrzesać choć odrobinę entuzjazmu na wspomnienie Myszki Mickey. Chłopiec w siódmym niebie, my zlani siódmymi potami w kilometrowych kolejkach, które wyglądały na pierwszy rzut oka całkiem niewinnie (a były podstępnie zakręcone). Stąd pozwolę sobie na kilka "rad". Warto rozpocząć zwiedzanie od tyłu - jest szansa, że nie utknie się od razu na 40 minut w kolejkach.  Nawet z pozoru nudno wyglądające atrakcje mogą przyprawić o zawał serca (pytajcie wychodzących czy się bali, bo płaczący ze strachu kilkulatek uspokaja się dosyć długo ;) Koniecznie należy ze sobą zabrać coś do jedzenia (na miejscu tylko fast food) i zająć dobrą miejscówkę tuż przed paradą disneyowskich bohaterów.








Abbaye de Vaux-de-Cernay zasługiwałoby według mnie na osobny wpis. To miejsce, którego na darmo szukać w przewodnikach. A szkoda, bo założone w 1148 r. opactwo jest zachwycającym zabytkiem. Do rewolucji francuskiej było bogatą siedzibą cystersów, dzisiaj służy jako luksusowy hotel. Warto pojechać tam chociażby po to, by wypić kawę pod parasolem i rozkoszować się widokiem biegającego wśród średniowiecznych murów dziecka.






9 komentarzy:

  1. Kuku! A. jest przeuroczy, może zostać moim zięciem..... :)
    ps. Od kilka sezonów buty emu goszczą w mojej szafie. Ponoć najbrzydsze buty świata, ale za to jakie wygodne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak miło! :)
    Tylko, czy M. wytrzyma z taką teściową? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaraz zaraz Moja Zosia też nie pogardzi takim mężem :P Anika nie myśl sobie, że obędzie się bez walki :D Fotki cudne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz, zaraz jest gdzieś chyba taki program, gdzie matka wybiera synową... Mamy się zgłosić? ;)

      Usuń
    2. Zamiast dyskutować o wyjątkowości francuskich zabytków, dywagujemy nad swataniem naszych dzieci ;) Kuku, fotorelacja z francuskich wojaży magiczna i piękna. No i to zdjęcie karuzeli, na której są dzieci... rozczulające :)

      Usuń
  4. Kuku! Widzę, że jesteś zaprawiona w bieganiu! Może zaczniesz ze mną trenować? :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale pięknie. Zwłaszcza to ostatnie miejsce. Przy takich bogatych planach zwiedzania na pewno nieodzowny jest samochód? Da się wszytko zobaczyć w ciągu jednego tygodniowego wyjazdu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samochód raczej niezbędny jeśli macie tydzień do dyspozycji. Na pewno zdążycie wszystko obejrzeć :)

      Usuń

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...