31 października 2014

Mrożąca krew w żyłach lektura na piątkowy wieczór

"Często słyszy się lub czyta
o figlarzach i psotnikach,
takich jak te dwa bachory,
które zwą się: Maks i Moryc".



Pamiętam dzień, kiedy przeczytałam tę książkę po raz pierwszy. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po ostatniej psocie nastąpił epilog bez happy endu.
Wydanie, które Mikołaj trzyma w rękach może się wydawać nieco "niedzisiejsze". Papier, czcionka, przybrudzone strony, retro kreska... Nasz, nadgryziony zębem czasu egzemplarz pochodzi z 1985 roku i jest tylko trochę młodszy ode mnie ;)


Historia mrozi krew w żyłach. Zaczyna się niewinnie wywołując uśmiech na twarzy czytelnika. Jednak, do czasu, bo nikogo nie zachwyca życie Maksa i Moryca.



Jeśli lubicie opowieści z dreszczykiem - koniecznie przeczytajcie Maksa i Moryca w któryś z nadchodzących wieczorów. Uwierzcie mi - będzie ponuro i strasznie, czyli tak, jak być powinno ;)

3 komentarze:

  1. Super blog :) Mimo że mój synek ma już 16 lat bardzo lubię tu zaglądać.No i oczywiście miałam tą książeczkę będąc małą dziewczynką i uwielbiałam ją.Pozdrawiam-Lucyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło :) I fajnie się robi na sercu czytając o szesnastolatku "synek"!

      Usuń
    2. Już się bałam, że tylko ja w dzieciństwie byłam raczona tą straszną opowieścią :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...