9 października 2014

Kolorowy zawrót głowy

Chociaż rysowanie Chłopiec uwielbia (ryza papieru "schodzi" u nas w miesiąc), kolorowanie dużych powierzchni zawsze było dla mojego "mistrza szybkiej kreski" nie lada wyzwaniem. W szkole urosło do rangi problemu.



Nie pomogły kredki Bambino, nie pomogły Astra. Z odsieczą przyszły dopiero czeskie, bezdrzewne kredki Koh i Noor Progresso. Kupowałam je w akcie desperacji, nie wierząc zupełnie ekspedientce zachwalającej najdroższy towar w sklepie. Czas uderzyć się w pierś! Dzięki nim Chłopiec pokochał kolorowanie. Teraz tabunami zgarnia w szkole słoneczka. Bardzo miękkie. Intensywnie kolorowe pastele. No i da się kolorować nawet odpadami, które zostają w temperówce. Jeśli macie w domu "żywe srebro" polecam :)



Powinnam być wdzięczna Czechom do końca swoich dni? ;)

4 komentarze:

  1. Kuku, ale te kredki wcale nie są takie drogie! Sprawdzałam i kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pod warunkiem jednak, że nie kupuje się ich w sklepie dla profesjonalistów ;) W sieci ceną nie straszą :)

      Usuń
  2. Dziewczyny co radzicie? Kupić 6 kolorów czy 12 od razu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest źle postawione pytanie ;) Ja bym brała od razu 24 ;)

      Usuń

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...