30 października 2014

Gdyby nie dynia...

Lubię jesień. Naprawdę :) 
Za kasztany, na które muszę szczególnie uważać podczas treningów (wszak łatwo wywinąć orła na takim niewinnie leżącym na drodze kasztanie). Za mgłę, dzięki której otoczenie zmienia się magiczne miejsce rodem z filmów Hitchcocka. Za konieczność zmiany garderoby (o tak! nowe ubrania - to cieszy :)). 
I za dynię :)

29 października 2014

Cukierek albo psikus!

Pytanie: dlaczego Chłopiec od kilku dni przesiaduje w ciągu dnia, w ciemnej łazience?
Odpowiedź: testuje kostium na Halloween.


28 października 2014

Kraków ŁAŁ - Kids Fashion and Design

Z ogromnymi nadziejami i emocjami czekałam na ostatni weekend i Kraków ŁAŁ, czyli targi dziecięcej mody i dizajnu. Zresztą... mnie, uwięzioną przez ponad tydzień z dwójką dzieci w domu (w tym z jednym chorym), ucieszyłoby jakiekolwiek wyjście i jakiekolwiek targi, nawet elektronarzędzi :)
Zatem: pojechałam, zobaczyłam i z głową pełną przemyśleń stamtąd wróciłam.



27 października 2014

Konkurs: jak złowić rybkę?

Podobno nie można zjeść ciastka i mieć ciastka. Ale za to można złowić rybkę i mieć rybkę. Serio! Pamiętacie ten wpis?
HydroStwory mogą być Wasze :)


Jak zarzucić wędkę? 

24 października 2014

Ach śpij Kochanie...

W dobie łóżeczek turystycznych, składających się do rozmiarów damskiej torebki, kołyska wydaje się przeżytkiem z epoki naszych babć. A jednak - jedna z nich znalazła miejsce w naszym domu. A konkretnie w naszej sypialni.


23 października 2014

22 października 2014

Ni to pies, ni wydra

Owoc ten nazywa się gruszką azjatycką lub nashi. Ale spokojnie - nie przywieźliśmy go z żadnego odległego kraju! Gruszka azjatycka rośnie sobie spokojnie w sadzie Dziadków Helenki i co roku o tej porze cieszy nasze podniebienia wspaniałym smakiem.



21 października 2014

Siedlisko kurzu

Położna środowiskowa, podczas wizyty patronażowej po narodzinach Dziewczynki miała ze sobą mnóstwo papierów i ankietę, w której widniała pozycja 1. pralka, 2. kącik dla dziecka. Z pralki była zadowolona, ale przy drugiej pozycji nie obyło się bez kontrowersji...


18 października 2014

Rybka lubi pływać

Wiem, że tytuł dzisiejszego wpisu, biorąc pod uwagę specyfikę naszego bloga, może się wydawać nieco kontrowersyjny. Ale pasuje jak mało który, dlatego zostaje :)
Z własnego doświadczenia, jak również z obserwacji poczynionych wśród rodziny i znajomych wynika, że w większości polskich domów dzieci kąpią ich tatusiowie. I chwała im za to!



17 października 2014

Pinokio

Chłopiec ma sześć lat. Od kilku zna dokładnie historię Pinokia. Lubi wersję na celuloidzie, film Disneya z 1940 roku i książkę z ilustracjami Roberto Innocentiego (czytaną w odcinkach ubiegłej jesieni). Bardzo jestem ciekawa, jak przyjmie kolejną wersję opowieści o drewnianym pajacyku. W weekend idziemy do kina. Dziewczynka zostaje w domu z Tatą ;)


16 października 2014

Trochę obrzydliwości, czyli Jego Wysokość Zając

Mam pełną świadomość, że Jego Wysokość Zając zająca nie przypomina. I może nawet trochę przeraża... Wszak nie ma jednego ucha, nosa i oczu, zaś w prawej części jego czaszki zionie dziura.


14 października 2014

Jane Muum - miejska spacerówka

Gdy na widok schodów zaczęłam reagować nieukrywaną wrogością, zrozumiałam, że nadszedł czas na to, by przesadzić Dziewczynkę do spacerówki. Nasz głęboki wózek spisywał się nieźle, ale ceną za pompowane koła i doskonałą amortyzację, była pokaźna waga. 

Po kiepskich doświadczeniach ze spacerówkami Chłopca wiedziałam dokładnie czego szukam i czego chcę uniknąć tym razem. Priorytetem były: przekładane siedzisko, niska waga i kompaktowość. Nie chciałam wózka na rok i nie chciałam wydać więcej niż 1000 zł.
Tylko tyle i aż tyle.


12 października 2014

Profesjonalna sesja noworodkowa od kuchni

Jakiś czas temu Kuku zastanawiała się, czy warto uchwycić pierwsze chwile życia noworodka podczas profesjonalnej sesji fotograficznej. Jej punkt widzenia już znacie. A podobno to Krakusy słyną z oszczędności ;)
Kolej na moje zdanie w tym temacie.


10 października 2014

Ludzie listy piszą...

A guzik prawda! 
Chłopiec myśli, że listonosz to pan, który przynosi wyłącznie paczki. W skrzynce same reklamy i rachunki. Czasem tradycyjna kartka świąteczna lub pocztówka z wakacji. To wszystko. Nasze e-pokolenie listów nie pisze. Taki znak czasów. Epistolografię trafił szlag!



9 października 2014

Kolorowy zawrót głowy

Chociaż rysowanie Chłopiec uwielbia (ryza papieru "schodzi" u nas w miesiąc), kolorowanie dużych powierzchni zawsze było dla mojego "mistrza szybkiej kreski" nie lada wyzwaniem. W szkole urosło do rangi problemu.



8 października 2014

Bambus rządzi!

O pieluszkach bambusowych, ich zaletach i naturalnym pięknie pisała już kiedyś Kuku. Dziś peanów na temat bambusa ciąg dalszy. Tym razem w wersji dla mam :)


7 października 2014

Bujaj się!

Dwa wygięte pręty. Kawałek materiału i owalny drut. Muzyka i wibracje. Trzy baterie. Ot cała filozofia. Jeśli ktoś powie, że to zbędny gadżet przegryzę mu aortę ;)



5 października 2014

Rejonowa vs społeczna

Drzwi otwarte. Tabela "za i przeciw". Dwie zakładki w Excelu, dwa budżety i dwa scenariusze. Wyszło na to, że przy pomocy rodziny i zaciśnięciu pasa dalibyśmy radę opłacać czesne. Ostatecznie jednak wybraliśmy dla Chłopca bezpłatną szkołę rejonową. I nie poszło o pieniądze, ale o... 



4 października 2014

Sezon na lody trwa cały rok

Bo nie sposób oprzeć się tym domowym, robionym z samych naturalnych składników :)
Ultra prosty przepis na 6 porcji.
Kuku, nawet Ty dasz radę ;)



3 października 2014

Zamiast bankietu - "Taniec z Gwiazdami"

Jestem rozgoryczona!
Kieckę przygotowałam, paznokcie pomalowałam, opiekę dla starszego dziecka załatwiłam... Ba! Nawet wpis pod tytułem "Matka karmiąca wyszła na bal" zaplanowałam. A tu klops... 


Świat się kręci - Maileg

Na tą karuzelkę dla Helen polowałam od dwóch miesięcy, lecz pierwotna cena (54 zł) wydała mi się zdecydowanie za wysoka. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy kilka dni temu będąc w TK Maxx odkryłam, że zabawka została przeceniona na 27 zł! Tadam! Kupuję!



Dziś w roli głównej - najbrzydsze warzywo świata!

Tak właśnie myślę gdy widzę bulwę selera. Że to jedno z brzydszych (jeśli nie najbrzydsze) warzywo na świecie. Na próżno szukać w nim symetrii, gładkiej skórki, intensywnego koloru czy powalającego zapachu. Seler to ubogi krewny reszty warzyw. Zapomniany i niedoceniany kończy zazwyczaj jako rozgotowany składnik niedzielnego rosołu.
Niesłusznie!
Kierując się zasadą w prostocie siła i smak, jak również naturalnym i intuicyjnym rozszerzaniem diety Helenki, ugotowałam zupę-krem z selera.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...