10 lipca 2014

Nie taki smoczek straszny

Kiedy Dziewczynka siedziała jeszcze w moim brzuchu kupiłam dla niej smoczek. Wybór nie był prosty: kauczukowy, silikonowy, ortodontyczny - dużo tego na rynku. Gdy w końcu zdecydowałam się na rodzaj, stanęłam przed innym dylematem: co wybrać ze stosu wzorów w słodkie misiaczki, motylki i myszki?

Już wtedy wiedziałam, że Dziewczynka falbanek w kolorze fuksji nosić nie będzie - przynajmniej do czasu aż ja o tym decyduję - więc chciałam, żeby chociaż akcesoria wskazywały na jej płeć. Stąd mój wybór: biały NUK Classic z pastelowo-różowymi akcentami:
Po dziesięciu tygodniach stwierdzam, że Dziewczynka wielką miłośniczką smoczka nie jest. Ale wiem też, że nie mam ochoty zamienić się w jej smoczek, więc idziemy na kompromis. Nuka do zasypiania akceptujemy obydwie.
I nie pytajcie proszę, czy to zdrowo? Nie obawiajcie się, że dziecku zgryz zepsuję. Przerabiałam wyrzuty sumienia przy Chłopcu i wszystkie moje rozterki odeszły w siną dal wraz ze smoczkiem, z którym Chłopiec rozstał się pod koniec 9 miesiąca życia. Sam i bezboleśnie.
A zęby ma piękne i zdrowe, no może poza jedynkami których aktualnie brak ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za odwiedziny i każde pozostawione słowo :)
Kuku & Cui

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...